Okiem zawodnika: 6. PKO Nocny Wrocław Półmaraton

16 czerwca ludzie we Wrocławiu podzielili się na dwie grupy: tych, którzy przed 22:00 idą spać i tych, którzy o tej samej porze idą na start. Z terenu Stadionu Olimpijskiego w stronę centrum miasta wyruszyło w sumie ponad 11 tysięcy zawodników, gotowych w godzinach nocnych przemierzyć trasę półmaratonu i niesionych przy tym bardzo różnymi motywacjami. Jedni walczyli o nową życiówkę, inni pomagali swoim bliskim ukończyć bieg z jak najlepszym czasem, jeszcze inni po prostu chcieli spróbować swoich sił na dystansie 21 km. Wszyscy natomiast, bez wyjątku, ulegli urokowi Wrocławia nocą.

6. PKO Nocny Wrocław Półmaraton był moim pierwszym startem na długim dystansie. Jednocześnie pierwszy raz brałam udział w tak dużej imprezie. Choć – jak przed każdymi zawodami – miałam pewne obawy co do swojego startu, ani przez chwilę nie czułam się przytłoczona ilością ludzi krążących na terenie Stadionu Olimpijskiego. Odebrałam pakiet startowy na kilka godzin przed planowanym startem i wśród pochłaniających ostatnie węglowodany biegaczy czekałam na godzinę 22:00, bo właśnie wtedy miała wyruszyć pierwsza fala najszybszych biegaczy biorących udział w “nocnej połówce”. Organizator przygotował całe mnóstwo atrakcji dla zgromadzonych, w tym spotkania z biegowymi sławami, takim jak Sofia Ennaoui, PKO Bieg Rodzinny jako bieg towarzyszący czy rozgrzewkę w rytmie disco.

Zgodnie z planem o 22:00 pierwsi zawodnicy wystrzelili z linii startu, a w niebo zostały wystrzelone fajerwerki. Ogromna grupa rozentuzjazmowanych ludzi, muzyka, gra świateł i oświetlone sztucznymi ogniami niebo dały mi dodatkową moc – jestem pewna, że każdy ją odczuł. Emocje na starcie były wielkie, jak to zwykle bywa. W tym biegu jednak towarzyszyły nam do końca. Częściowo ze względu na to, że Wrocław nocą wygląda po prostu bajecznie, ale to ludzie odegrali tutaj główną rolę. Uśmiechnięci wolontariusze, dwojący się i trojący, by każdy biegacz dostał od nich upragniony kubek z wodą czy kostkę cukru, organizatorzy zagrzewający do biegu przez mikrofon, partnerzy biegu odtwarzający na trasie energetyczną muzykę i oczywiście wspaniali kibice, których sznurek ciągnął się przez regulaminowe 21097,5 m.

Źródło: pol.wroclawmaraton.pl

Trudno mi powiedzieć, czy w ciągu całego swojego życia przybiłam tyle piątek, ile podczas wrocławskiego nocnego półmaratonu. Wrocławianie tłumnie wyszli na ulice, by oklaskami i okrzykami dopingować nie tylko swoich znajomych biegaczy, ale wszystkich uczestników biegu. To dzięki nim chciało się biec dalej i to dzięki nim przez prawie cały czas trwania biegu uśmiech nie schodził mi z twarzy. Wysiłek, jaki włożyłam w najszybszy, ostatni kilometr biegu, osłodził mi baner #FiniszNaOlimpijskim i tłumy kibiców zgromadzonych na trybunach stadionu.

 PKO Nocny Wrocław Półmaraton to impreza o niepowtarzalnym charakterze, który daje się odczuć już od momentu wejścia na teren miasteczka zawodów i który czuje się jeszcze długo po otrzymaniu medalu za linią mety. To sprawia, że zawody te są idealną okazją do rozpoczęcia swojej przygody z biegami długodystansowymi.

Wyniki (nieoficalne) szóstej edycji “nocnej połówki” można znaleźć tutaj.

Autor tekstu i zdjęć: Urszula Zywer

KOMENTARZE



Wyłącz AdBlock