Lekkoatletyka. Sofia Ennaoui: Na bieżni lekkoatletycznej i na zawodach czuję się jak ryba w wodzie! [WYWIAD]

Uśmiechnięta, pełna energii i niesamowicie szybka. Polska lekkoatletka Sofia Ennaoui ma na swoim koncie starty i medale w najważniejszych imprezach sportowych. Od niedawna mieszka we Wrocławiu. W wywiadzie opowiedziała między innymi czym zachwyca ją stolica Dolnego Śląska.

Joanna Adamska (Sportowy Wrocław): Przeprowadziłaś się do Wrocławia. Jak Tobie się tutaj mieszka? Jaki był powód zmiany?

Sofia Ennaoui (lekkoatletka, 22 lata): Miało nie być trudnych pytań (śmiech). Któregoś dnia w sierpniu, z tego co pamiętam było to na Diamentowej Lidze w Birmingham, w dzień startu poczułam, że chcę coś zmienić w swoim życiu. To była dla mnie przełomowa data. Stwierdziłam, że chcę się wyprowadzić z miejsca, które było dla mnie wszystkim do tej pory. To był mój dom, miejsce treningu i rodzina. Z Zachodniopomorskim związana byłam dwadzieścia dwa lata. Ale nadszedł czas na podjęcie przełomowej decyzji. Do wyboru miałam Warszawę lub Wrocław. Wygrała przeprowadzka do Wrocławia, trochę ze względów sentymentalnych. Byłam kiedyś związana z Wrocławiem sprawami sercowymi. Po drugie, gdy przyjechałam do stolicy Dolnego Śląska to od razu się w niej zakochałam. Tak mi zostało do tej pory. Gdzie jak nie tu, mam szukać spokoju i ciszy.

W takim razie co Tobie podoba się we Wrocławiu?

Wszystko! We Wrocławiu panuje mój klimat. Mieszkam na spokojnym osiedlu. Gdy wychodzę z domu od razu jestem na wałach. Mam przepiękne warunki do biegania. Przed przeprowadzką wymarzyłam sobie dokładnie takie miejsce. Chcę tutaj wracać, znalazłam swoją ostoję spokoju. Powiem szczerze, że nie ma takiej rzeczy, która nie zauroczyłaby mnie we Wrocławiu.

W 2010 roku startowałaś na 400 metrów we Wrocławiu. Czy pamiętasz tamte zawody?

Oczywiście, że pamiętam. Niestety nie byłam tu wtedy długo. Ten start mieliśmy rozpisany z trenerem. Trzeba było przyjechać i wykonać swoją „robotę”.

Czy teraz będziemy mogli spotkać Ciebie na zawodach biegowych we Wrocławiu?

Na razie raczej nie. Na pewno w przyszłym roku będę na zawodach na Stadionie Olimpijskim. Prawdopodobnie pojawię się tam w roli kibica. Z tego względu, że bardzo często startuję za granicą.

Gdzie możemy spotkać Ciebie aktualnie na treningach?

Obecnie biegam w terenie. Minęły dopiero trzy tygodnie jak zaczęłam okres przygotowawczy do nowego sezonu. We Wrocławiu jestem teraz na dłużej, bo wróciłam z obozu regeneracyjnego w Arłamowie. Na razie rozpoznaję ścieżki biegowe, aby wszystko sobie zaplanować. Mam nadzieję, że nie znudzi mi się na treningach, ponieważ dużo biegam w terenie lub pracuję na siłowni. Na stadionie na razie nie trenujemy, ze względu na przesyt stadionowy. Potem w styczniu zacznie się bieganie na bieżni i potrwa aż do września.

Domyślam się, że już nie raz odpowiadałaś na to pytanie, ale jak zaczęła się Twoja przygoda z bieganiem?

(śmiech) Tę historię najbardziej lubi mój trener, jemu ta opowieść nie nudzi się. Wojciech Szymaniak to mój pierwszy, obecny i na pewno ostatni trener. Wszystkim podkreślam, że Wojciech Szymaniak będzie mnie zawsze prowadził przez ścieżkę biegową. Napisałam do niego na popularnej wtedy „Naszej Klasie” i spytałam się, czy mogę przyjechać na trening do Barlinka, bo chcę spróbować swoich sił w bieganiu. Któregoś dnia pojawiłam się tam. Wszystko szybko się rozkręciło. Najpierw rozpoczęliśmy od kwestii zabawowych. Trener na początku nie chciał mnie przytłaczać lekkoatletyką. Wiadomo, jeśli dzieci mają za dużo obowiązków, to szybko się zniechęcają. Dobrze i zabawnie wspominam swoje sportowe początki.

Co poradziłabyś młodym osobom, aby zaczęli przygodę z bieganiem?

Nie tylko z lekkoatletyką, ale ogólnie ze sportem. Zawsze zachęcam, aby młodzież próbowała swoich sił w jakimkolwiek sporcie, ponieważ nie wiadomo kto do czego się nadaje. Nie ma co ukrywać, aktywność fizyczna to samo zdrowie. Ruch i endorfiny nakręcają na resztę dnia. Sport uczy pokory. W czasie swojej przygody ze sportem nauczyłam się systematyczności, punktualności i spokoju sportowego. Te cechy przydadzą się na przyszłe lata. Wszystkie osoby, które nie podążą ścieżką sportu zawodowego to i tak wyciągną dobrą naukę na przyszłość.

Na scenie biegowej jesteś już od kilku lat. Z roku na rok trenuje się łatwiej czy trudniej?

Jest ciężej. Po pierwsze co roku nakładam na siebie dużą presję przygotowania do sezonu oraz dużo od siebie wymagam. W okresie przygotowawczym zawsze doszukuję się czegoś co można ulepszyć, co można lepiej zrobić. Dokładam jeszcze zajęcia okołobiegowe, które mają na celu mnie wzmocnić. Także na świecie jest coraz większa konkurencja. Coraz więcej osób chce trenować, a bieganie stało się bardzo modne. Są coraz większe oczekiwania w stosunku do mojej osoby. Nie mogę pozwolić sobie na wtopy.

Czy po tym sezonie razem z trenerem zmieniliście coś szczególnego w treningach?

Zmieniliśmy dużo w treningach. Nie mogę wszystkiego zdradzić. Będę przygotowywała się do biegów dłuższych, aby zrobić fajny, zimowy trening. Chcę, aby on przygotował mnie do prawdziwego, światowego biegania na dystansie 1500 metrów. Trzeba będzie trochę przemęczyć się i zrobić ciężki, mozolny trening, ale jestem na to gotowa. Na pewno to zaprocentuje.

Masz konta na różnych portalach społecznościowych. Pokazujesz tam jak trenujesz oraz trochę życia prywatnego. Lubisz taki kontakt z fanami, kibicami?

Bardzo lubię taki kontakt. Z tego względu, że to zacieśnia relacje z ludźmi, którzy mnie obserwują. Kibice chcą wiedzieć nie tylko co dzieje się u Sofii Ennaoui na treningu, ale też w życiu. Co prawda nigdy nie pokazuję swojego życia prywatnego, rodzinnego, chcę tę sferę zatrzymać dla siebie. Mimo wszystko zawsze dodaję zdjęcia i informacje gdzie jestem, co robię. Najwytrwalsi kibice, którzy szczerze śledzą moją biegową ścieżkę zawsze wiedzą gdzie znajduję się w danej chwili.

Za co lubisz lekkoatletykę?

Zdecydowanie za emocje. Takiej adrenaliny i endorfin w żadnym sporcie nie można zdobyć. Bieganie daje mi szczęście. To jeden z najważniejszych powodów, dla którego uprawiam lekkoatletykę. Lubię też, za ludzi, których mogę spotkać na swojej ścieżce biegowej. A także za kibiców. Oni szczerze trzymają za mnie kciuki i wspierają w czasie porażek.

Jaka jest według Ciebie najważniejsza cecha biegacza?

Wytrwałość, systematyczność i zdolność do ciężkiej pracy.

Jednym z powodów, dla których odwiedziłaś Wrocław pod koniec września był Twój udział w sesji zdjęciowej. Autorem zdjęć jest Mieszko Wiktorski – wrocławski biegacz, trener i fotograf. W jakiej roli czujesz się lepiej – lekkoatletki czy fotomodelki?

Lekkoatletki! Ja nie najlepiej czuję się przed aparatem, ponieważ nie wiem jak się ustawić (śmiech). Chyba nie jestem stworzona do tej roli. Dopiero na bieżni lekkoatletycznej i na zawodach czuję się jak ryba w wodzie. Fotografia, zdjęcia i rzeczy medialne są dookoła tego. Wiem jednak jak bardzo są ważne. Jeżeli nie dotrzemy środkami masowego przekazu do kibiców to nie będziemy rozpoznawalni w Polsce.

Jakie masz plany na przyszły sezon startowy?

Halowe Mistrzostwa Świata w Birmingham. Po drodze planuję startować w cyklu World Indoor Tour na hali. Taki szybki i dynamiczny plan (śmiech). Zawsze przed sezonem zakładam, że z sukcesami, więc tego się trzymajmy! Potem troszkę odpoczynku i w maju zaczynamy sezon startowy na otwartych stadionach. Będzie trwał dość długo, bo aż do września. Przede mną sporo pracy i wyrzeczeń, ale za to kocham lekkoatletykę.

Czego możemy Tobie życzyć?

Zdrowia, spokoju treningowego, poczucia dobrze wykonanej pracy i fajnego sztabu szkoleniowego wokół mnie. To wszystko, ja z resztą dam sobie radę.

W takim razie tego Tobie życzymy i będziemy trzymać mocno kciuki. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

 

Rozmawiała Joanna Adamska (Sportowy Wrocław)

Autor zdjęć: Mieszko Wiktorski

KOMENTARZE



Wyłącz AdBlock