Piłka nożna. Bezlitosna Bruk-Bet Termalica Nieciecza wyrywa Śląskowi Wrocław zwycięstwo z rąk

Po odpadnięciu z rozgrywek Pucharu Polski z Arką Gdynią wrocławskich kibiców spotkało kolejne rozczarowanie. Śląsk Wrocław w ostatniej akcji meczu stracił wygraną z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza i musiał zadowolić się zaledwie jednym punktem.

Pierwsza połowa wtorkowego spotkania pomimo, że nie przyniosła żadnej bramki to mogła się naprawdę podobać. Oba zespoły grały dość odważnie i nie bały się atakować bramki rywali. Swoje szanse miał Śląsk Wrocław, a także Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Po raz kolejny na posterunku stanął Piotr Celeban, dla którego mecz bez uratowania skóry swojemu bramkarzowi i wybicia piłki z linii bramkowej wydaje się być meczem straconym. Z kolei młody golkiper Śląska Wrocław tradycyjnie przeplatał udane interwencje – jak ta po strzale głową Putivsteva – niezbyt pewnymi, gdy nieudanie próbował wypiąstkować piłkę, stwarzając sytuację bramkową Mateuszowi Kupczakowi.

Śląsk Wrocław po słabszym początku z każdą minutą prezentował się coraz lepiej i w 40 minucie powinien prowadzić, ale Marcinowi Robakowi po świetnym podaniu Jakuba Koseckiego nie udało się pokonać Jana Muchy. Do szatni oba zespoły schodziły z zerowym dorobkiem bramkowym, ale gole wisiały w powietrzu i zaraz po przerwie mieliśmy kolejnym festiwal okazji. Najpierw strzał Bartosza Śpiączki obronił Wrąbel, a chwile później naprzeciwko siebie stanęli dwaj koledzy z Legii Warszawa, czyli Kosecki i Mucha. Tym razem górą był Słowak, ale już w 51 minucie “Kosa” popisał się bardzo dobrym prostopadłym podaniem do Robaka, a ten pewnie pokonał słowackiego bramkarza. Po zdobyciu prowadzenia wrocławianie nie cofnęli się do rozpaczliwej obrony, a wręcz mogli i powinni prowadzić wyżej. Po błędzie obrońców z Niecieczy Michał Chrapek wystawił piłkę na przysłowiowej tacy Arkadiuszowi Piechowi, ale ten trafił prosto w Muchę.

Każdy wie czym najczęściej skutkują niewykorzystane sytuacje i tym razem było podobnie. Zemsta była okrutna i bolesna – w doliczonym czasie gry, w ostatniej akcji meczu goście wykonywali rzut wolny, po którym mocnym i efektownym strzałem bez przyjęcia do wyrównania doprowadził Kamil Słaby. Później był już tylko gwizdek sędziego kończący spotkanie, gwizdy kibiców i wściekłość piłkarzy Śląska Wrocław, którzy doskonale zdawali sobie sprawę, że tak punktów tracić nie można. Już w najbliższą sobotę kolejny mecz, tym razem na wyjeździe przeciwko wiceliderowi tabeli – Jagielloni Białystok. Początek spotkania o godzinie 20:30.

5. kolejka LOTTO Ekstraklasy

Śląsk Wrocław – Termalica Bruk-Bet Nieciecza 1:1

Bramki: Marcin Robak (51′)-Kamil Słaby (90+5)

 

KOMENTARZE



Wyłącz AdBlock