Piłka nożna. Śląsk Wrocław odprawia z kwitkiem mistrzów Polski!

Festiwal kontrowersji sędziowskich podczas meczów Śląska Wrocław trwa w najlepsze. Wrocławianie stracili gola po akcji ze spalonego, a sami otrzymali rzut karny po dyskusyjnym zagraniu ręką, które prawdopodobnie i tak miało miejsce poza polem karnym. Zwycięski i efektowny gol, który został zdobyty przez Marcina Robaka był już jednak w zupełności prawidłowy.

Podopieczni trenera Jana Urbana grali w sobotni wieczór byli zespołem lepszym od aktualnych mistrzów Polski i ich przewaga w pierwszej części meczu była widoczna od pierwszej minuty. Już na samym początku spotkania uderzał Robert Pich a następnie Arkadiusz Piech dwa razy strzałami z ostrego kąta oraz z dystansu postraszył bramkarza Legii Warszawa, Arkadiusza Malarza. Bramka dla gości, którzy grali bardzo chaotycznie i pasywnie była zaskoczeniem, tym bardziej, że została zdobyta z pozycji spalonej. Po dośrodkowaniu Cristana Pasquato z rzutu wolnego Armando Sadiku zgrał piłkę do Jarosława Niezgody a ten skierował ją do pustej bramki. Niestety w tej sytuacji po raz kolejny niezdecydowaniem w grze na przedpolu wykazał się Jakub Wrąbel, który zdecydował się pozostać na linii bramkowej i ułatwił legionistom stworzenie sobie groźnej sytuacji. Przed przerwą wrocławianie mieli jeszcze świetną okazję na bramkę, ale po uderzeniu Marcina Robaka z półwoleja piłka wylądowała prosto na poprzeczce.

Bramka zdobyta z pozycji spalonej nie podłamała gospodarzy, którzy po przerwie nadal atakowali i czuli się dość pewnie na boisku, przy – trzeba to uczciwie przyznać – niezbyt dobrej postawie gości, grających pasywnie i bez wyrazu. Groźne uderzenie Chrapka z dystansu i efektowne obrona Arkadiusza Malarza były przedsmakiem jeszcze większych emocji, które miały nastąpić po kilku minutach. Wtedy właśnie w 60 minucie Adam Hlousek według oceny sędziego nabija sobie piłkę na rękę w polu karnym. Kontrowersja przez duże k sprawia, że wrocławianie otrzymują rzut karny, który na bramkę pewnie zamienia Marcin Robak. Ten sam napastnik w 68 minucie po bardzo dobrym dośrodkowaniu Łukasza Madeja kieruje piłkę do bramki po strzale głową. W dalszej części meczu na uwagę zasługiwał rajd Djordje Cotry, który był blisko zdobycia bramki a także strzał w środek bramki w wykonaniu Jarosława Niezgody. Ostatecznie wrocławianie odnieśli bardzo cenne i prestiżowe zwycięstwo, które w żadnym wypadku nie może być umniejszane przez błędy sędziowskie ani słabą postawę legionistów. Po zespole Jana Urbana widać, że chce grać w piłkę i nie boi się tego nawet w meczach z teoretycznie mocniejszymi od siebie rywalami.

8. kolejka LOTTO Ekstraklasy

Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 2:1

Bramki: Marcin Robak (62 k., 68) – Jarosław Niezgoda (36)

KOMENTARZE
[FM_form id="4"]



Partnerzy

{"slides_column":"4","slides_scroll":"1","dots":"true","arrows":"true","autoplay":"true","autoplay_interval":"2000","loop":"true","rtl":"false","speed":"1000","center_mode":"false"}

Wyłącz AdBlock