Piłka nożna. Śląsk Wrocław przegrywa i wypada poza pierwszą ósemkę

Tydzień po trzybramkowej wygranej nad Pogonią Szczecin piłkarze Śląska Wrocław w takich samych rozmiarach ulegli na wyjeździe Koronie Kielce. Po porażce wrocławianie znajdują się poza pierwszą ósemką w tabeli LOTTO Ekstraklasy.

Wrocławianie w całym spotkaniu zaprezentowali się mizernie, ale należy uczciwie podkreślić, że wszystko mogło dla nich wyglądać zupełnie inaczej. W 9 minucie piłka po strzale Michała Chrapka zamiast na poprzeczce mogła wylądować w bramce co mogło sprawić, że piłkarze Jana Urbana graliby spokojniej. Czy Śląsk Wrocław wychodząc na prowadzenie byłby w stanie je utrzymać do końca, grając przeciwko naprawdę dobrze dysponowanej Koronie Kielce? Tego nie wiadomo, ale pewne jest, że decyzja sędziego Zbigniewa Dobrynina z 24 minuty mogła być zupełnie inna. Arbiter uznał, że Jakub Wrąbel faulował Nikę Kaczarawę w polu karnym i odgwizdał rzut karny, pewnie wykorzystany przez Gorana Cvijanovica. Sytuacja była bardzo dyskusyjna i równie dobrze mogła lub powinna zakończyć się żółtą kartką za symulowanie i rzutem wolnym dla wrocławian. Wrąbel z obroną rzutu karnego sobie nie poradził, ale to jego dobra postawa uchroniła Śląsk Wrocław przed wyższą przegraną. Szczególnie efektowna była parada po strzale Mateusza Możdżenia, kiedy sam piłkarz Korony nie mógł uwierzyć, że nie udało mu się zdobyć drugiej bramki dla swojego zespołu.

Po zmianie stron Śląsk Wrocław grał bardzo pasywnie i kompletnie nie przypominał zespołu, który widzieliśmy tydzień temu w meczu na własnym boisku przeciwko Pogoni Szczecin. Z drugiej strony dawno nie widzieliśmy tak słabej drużyny Portowców! Korona w tym momencie to zdecydowanie mocniejszy zespół, który postawił ekipie trenera Jana Urbana wysokie warunki. W 66 minucie kielczanie podwyższyli swoje prowadzenie po golu Kaczarawy, który z bliska skierował – chociaż wcale nie musiał tego robić – piłkę do bramki po strzale głową Możdżenia. Z kolei w 72 minucie Gruzin z trudem, ale jednak ograł obrońców i trochę przypadkiem wyłożył piłkę wprost do Cvijanovica a ten pewnym strzalem ustalił wynik spotkania na 3:0. Rezultat nie pozostawił żadnych wątpliwości, która ekipa była tego dnia w lepszej dyspozycji. Porażka zepchnęła Śląsk Wrocław na miejsce poza pierwszą ósemką i przypomniała, że wygrane z teoretycznie najlepszymi drużynami w LOTTO Ekstraklasie nie zagwarantują pewnej lokaty w górnej części tabeli. Po przerwie reprezentacyjnej wrocławianie rozpoczną rundę rewanżową dwoma spotkaniami na własnym terenie – 19 listopada przeciwko Arce Gdynia (niedziela, godz.15:30) i 26 listopada przeciwko Zagłębiu Lubin (sobota, godz.18:00).

15. kolejka LOTTO Ekstraklasy

Korona Kielce-Śląsk Wrocław 3:0

Bramki: Goran Cvijanovic (k.26), Nika Kaczarawa (66), Goran Cvijanovic (72)

Sędzia: Zbigniew Dobrynin

 

KOMENTARZE



Partnerzy

{"slides_column":"4","slides_scroll":"1","dots":"true","arrows":"true","autoplay":"true","autoplay_interval":"2000","loop":"true","rtl":"false","speed":"1000","center_mode":"false"}

Wyłącz AdBlock