Piłka nożna. Śląsk Wrocław triumfuje w meczu przyjaźni!

Takie spotkania warto oglądać i oby było ich jak najwięcej w LOTTO Ekstraklasie. Śląsk Wrocław po dwóch porażkach w pierwszych kolejkach nowego sezonu świetnie zaprezentowal się przed swoją publicznością i pokonał Lechię Gdańsk po prawdziwym piłkarskim thrillerze. 

Piątkowy mecz rozpoczął się idealnie dla Śląska Wrocław. Już na samym początku po dośrodkowaniu Sito Riery strzałem głową pierwszą bramkę dla wrocławian zdobył Piotr Celeban. Kolejne minuty to kolejne groźne ataki podopiecznych Jana Urbana. Groźnie po dynamicznym rajdzie strzelał Jakub Kosecki, a także Robert Pich, po kolejnym bardzo dobrym rozegraniu piłki przez Rierę. Lechiści pierwszą groźną akcję przeprowadzili dopiero po kilkunastu minutach, gdy na bramkę Jakuba Wrąbla strzelał – mocno i nad poprzeczką – Marco Paixao. Wrocławianie byli dużo bardziej skuteczni, a dodatkowo mieli “sprzymierzeńca” w osobie Dusana Kuciaka. Bramkarz Lechii Gdańsk minął się z podaniem Michała Chrapka, następnie do piłki dopadł Jakub Kosecki i strzałem do pustej bramki podwyższył prowadzenie gospodarzy. Gdy Kosa zdobywał swoje premierowe trafienie w oficjalnym meczu Śląska Wrocław wydawało się, że zwycięstwo przyjdzie wrocławianom dużo łatwiej, niż to miało w rzeczywistości nastąpić.

Goście nie zamierzali łatwo sprzedawać skóry. Chwilę po zmianie stron wyrównowali dzięki golowi Marco Paixao, który z bliska skierował piłkę do bramki po podaniu Pawła Stolarskiego. Kilka minut później po rzucie rożnym Damiana Łukasika ten sam zawodnik zdobył drugą bramkę po uderzenie głową i na tablicy wyników widniał już remis. Do końca spotkania pozostawało wtedy sporo ponad pół godziny i jedynie jasnowidz byłby w stanie przewidzieć, kto ostatecznie zejdzie z boiska jako zwycięzca. Swoje świetne okazje na zdobycie prowadzenia mieli zarówno gospodarze, po uderzeniach Roberta Picha i Marcina Robaka, a także goście, wśród których najbliżej strzelenia gola był Mariusz Lewandowski. Zawodnik, który jeszcze wiosną biegał po boiskach LOTTO Ekstraklasy w koszulce Śląska Wrocław w świetnej okazji uderzył minimalnie obok prawego słupka i dał swoim byłym kolegom nadzieję na to, że nadal mogą wygrać to spotkanie. Ostatecznie tak właśnie się stało, ponieważ po kolejnej niepewnej interwencji Dusana Kuciaka bramkę dla wrocławian po strzale głową zdobył nie kto inny jak Piotr Celeban. Radość kapitana Śląska Wrocław oraz całego zespołu po tym trafieniu była jak się można domyślać ogromna. Powrót do żywych po tym jak prawie “udało się” przegrać wygrany mecz zawsze smakuje niesamowicie.

Należy podkreślić, że po wyjściu na prowadzenie wrocławianie nie cofnęli się do obrony, a nadal atakowali i bliżej było do podwyższenia prowadzenia w ich wykonaniu, niż wyrównania wyniku przez Lechię Gdańsk. Podopieczni Jana Urbana zagrali w piątkowy wieczór najlepszy mecz od wielu tygodni i dali nadzieję na to, że ten sezon może być w ich wykonaniu dużo lepszy niż poprzednie rozgrywki. Jedynym faktem, który mąci w klubie z ulicy Oporowskiej radość z wygranej jest poważna kontuzja Sito Riery, który z pewnością wypadł z gry na kilka tygodni. Już w piątek Śląsk Wrocław czeka kolejny mecz, tym razem na wyjeździe przeciwko Piastowi Gliwice.

3. kolejka LOTTO Ekstraklasy

Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk 3:2

Bramki: Piotr Celeban (5′, 79′), Jakub Kosecki (30′) – Marco Paixao (48′, 52′)

 

 

 

KOMENTARZE



Wyłącz AdBlock