Piłka nożna. Wisła Płock zdecydowanie lepsza od Śląska Wrocław

Po serii meczów bez porażki ewidentnie rozpoczął się gorszy okres dla Śląska Wrocław, który w ostatnim meczu 13. kolejki LOTTO Ekstraklasy bezdyskusyjnie przegrał na wyjeździe z Wisłą Płock. To już albo tylko druga porażka z rzędu dla wrocławskiej drużyny. Już w piątek szansa na rehabilitację podczas domowego meczu z Pogonią Szczecin.

Wrocławianie wybierali się na Mazowsze mając w pamięci porażkę z Wisłą Kraków w poprzedniej kolejce, jednak Wisła Wiśle nie równa i wydawało się, że ta z Płocka sprawni podopiecznym Jana Urbana dużo mniej problemów. Otwartym tekstem można było mówić o chęci powrotu na ścieżkę meczów bez przegranej a nawet o zgarnięciu trzech punktów. Niestety już w 12 minucie te plany i analizy wzięły w łeb w momencie, gdy Igors Tarasovs sfaulował w polu karnym Nico Varelę. Sędzia Krzysztof Jakubik wyrzucił Łotysza z boiska, wskazał na jedenasty metra a rzut karny pewnie wykonał Varela i Wisła Płock wjechała na autostradę po zwycięstwo w tym meczu. W 22 minucie płoczczanie wrzucili drugi bieg i po bardzo składnej akcji pomiędzy trio Nico Varela – Konrad Michalak – Kamil Biliński podwyższyli swoje prowadzenie. Były napastnik Śląska Wrocław otrzymał dokładne dośrodkowanie od Michalaka i z bliskiej odległości skierował piłkę do bramki. W 34 minucie gospodarze prowadzili już różnicą trzech goli. Jakub Kosecki stracił piłkę w środku pola, która trafiła do Giorgiego Merabashvilego a ten po bezproblemowym ograniu Mariusza Pawelca, strzałem z lewej nogi pokonał Jakuba Wrąbla. Wrocławianie, grając w dziesięciu, niestety nie byli stworzyć praktycznie żadnego zagrożenia pod bramką rywali i na przerwę schodzili z bagażem trzech straconych goli.

Po przerwie ich rywale nie grali już z takich rozmachem a co więcej podarowali Śląskowi Wrocław rzut karny. Błąd Jakuba Łukowskiego, upadek z rozmachem w wykonaniu Jakuba Koseckiego i mieliśmy drugą jedenastkę w meczu. Niestety dla wrocławian Arkadiusz Piech, który zmienił w przerwie Marcina Robaka, zmarnował ten stały fragment gry i jego zespół nadal wysoko przegrywał. Kilka minut później Śląsk Wrocław jednak dość nieoczekiwanie zdobył swoją honorową bramkę. Dobre prostopadłe podanie Roberta Picha wykorzystał Kosecki i rezultat na tablicy wyników nie był już tak przerażający. W 78 minucie jednak gospodarze po raz kolejny wywalczyli – tym razem z pomocą systemu VAR – drugi rzut karny, który na bramkę zamienił Kamil Biliński. Nie była to z pewnością najładniejsza jedenastka w historii piłki nożnej, ponieważ strzelona na dwa razy, ale ostatecznie pozbawiła gości złudzeń co do tego końcowego wyniku. Ostatecznie Wisła Płock odprawiła Śląsk Wrocław z bagażem 4 bramek i bez żadnej zdobyczy punktowej. Wrocławianie już w piątek 27-go września wracają na swój stadion, aby zmierzyć się z ostatnią w ligowej tabeli Pogonią Szczecin. Lepszej okazji do powrotu na dobre tory wymarzyć sobie chyba nie można.

Wisła Płock – Śląsk Wrocław 4:1

Bramki: Nico Varela (k.14), Kamil Biliński (22), Giorgi Merebashivili (34), Kamil Biliński (k.78) – Jakub Kosecki (63)

Sędzia: Krzysztof Jakubik

KOMENTARZE



Partnerzy

{"slides_column":"4","slides_scroll":"1","dots":"true","arrows":"true","autoplay":"true","autoplay_interval":"2000","loop":"true","rtl":"false","speed":"1000","center_mode":"false"}

Wyłącz AdBlock