Bartosz Pyda: Koszulka trenera waży więcej [WYWIAD]

Trener Bartosz Pyda współpracuje z Gwardią Wrocław od kilku lat. W tym czasie zajmował się zarówno statystykami, jak i prowadzeniem siatkarskich zespołów młodzieżowych. Wciąż ma jednak apetyt na więcej i nie wyobraża sobie życia bez siatkówki. Swoją sportową historią dzieli się dzisiaj na łamach naszego portalu. 

Jakie były Twoje sportowe początki?

Sport zawsze mi towarzyszył, mimo, że nigdy nie występowałem jako zawodnik w klubie, więc nie byłem obwarowany treningami. U mnie było dotykanie sportu przez różne dziedziny. Na początku najregularniej trenowałem karate. Brałem też udział w lokalnych zawodach pływackich czy rowerowych w Lublińcu, mojej rodzinnej miejscowości. Zimą pojawiały się narty. A poza aktywnym uprawianiem sportu, tata zabierał mnie żużel, a brat zabierał na siatkówkę, dlatego sport ciągle się przewijał w moim życiu.

Kiedy był ten moment, że zakochałeś się w siatkówce?

Brat rozmiłował mnie w siatkówce, bo to on zabrał mnie po raz pierwszy do Częstochowy na mecz. Pamiętam, że to było spotkanie między AZS-em Częstochowa a Płomieniem Sosnowiec, czyli naprawdę kilka dobrych wiosen temu (śmiech). Dodatkowo graliśmy w plażówkę na osiedlu, gdzie było trawiaste boisko, i że wtedy nikt sobie kostki nie skręcił to był cud. W tym czasie zaczęły się też pojawiać sukcesy siatkarzy – wicemistrzostwo świata w 2006 roku, później mistrzostwo Europy w 2009, także idąc na studia, zawsze miałem tę dyscyplinę gdzieś z tyłu głowy. W końcu zostałem trenerem piłki siatkowej i tę pasję nadal rozwijam.

Bartosz Pyda trener Gwardii Wrocław

Próbowałeś swoich sił w zawodzie trenera jeszcze podczas studiów?

Tak. Podjąłem studia na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, profil trenerski pod skrzydłami dr. Edwarda Superlaka. Dowiedziałem się o istnieniu drużyny akademickiej, którą prowadził dr Tomasz Seweryniak i przyszedłem na trening. Wtedy trener zaproponował mi objęcie roli jego asystenta i od tego zaczęła się moja kariera trenerska w wydaniu akademickim. Chociaż na początku zajmowałem się tam przede wszystkim statystykami. Wtedy nie było specjalnych programów komputerowych, jedynie kartka papieru i długopis. Poza tym, podpatrywałem dr. Seweryniaka jak prowadził zespół i miałem możliwość poznania sportu akademickiego od wewnątrz, co było bardzo ciekawym przeżyciem.

Następnie trafiłeś do Gwardii Wrocław.

Mój pierwszy sezon w Gwardii (2013-14), to była współpraca z drużyną seniorów, gdzie też pełniłem rolę statystyka. Z tą różnicą, że wtedy wchodził już program Click&Scout, więc ta praca zaczynała już nieco inaczej wyglądać. W kolejnym sezonie przychodziłem i doglądałem treningi w grupach młodzieżowych. Później dostałem zespół młodzików do ogrania i przygotowania do ligi. Następnie byli kadeci, a w minionym sezonie kadeci i juniorzy.

Która z tych ról stanowiła dla Ciebie największe wyzwanie?

Wyzwaniem na pewno był na początku etap seniorski. Następnie, muszę przyznać, że gdy po raz pierwszy spotykasz się i wychodzisz z drużyną na parkiet w roli pierwszego trenera to jest to coś zupełnie innego, niż siedzenie na ławce przy zespole. Zupełnie inna odpowiedzialność. Tak jak Krzysztof Ignaczak zawsze mówi, że koszulka z Orzełkiem trochę więcej waży, to tak samo koszulka trenera waży więcej podczas meczu, szczególnie na początku przygody trenerskiej. Teraz jest zupełnie inaczej. Pierwsze emocje minęły, dzięki czemu mogę bardziej skupić się na randze spotkania i na przeciwniku.

Bartosz Pyda trener Gwardii Wrocław

Jak zmienił się sposób Twojej pracy na przestrzeni lat?

Jest duża różnica, bo kilka lat temu próbowałem dopiero czegoś dotknąć lub coś wprowadzić. Teraz jeżeli coś nie wychodzi na treningach, to jest dla mnie mniejszym wyzwaniem, żeby zmienić ćwiczenie lub je uprościć. Wydaje mi się, że mamy zupełnie inne przygotowanie do treningu aniżeli dawniej. Tym bardziej, że obecnie mam do czynienia z zupełnie inną grupą wiekową zawodników. W przypadku młodzików można powiedzieć, że uczymy tych chłopaków siatkarsko oddychać. Pracując z kadetami czy z juniorami, skupiamy się bardziej na szlifowaniu ich umiejętności.

Z którą grupą łatwiej się pracuje?

To jest ciężkie pytanie i odpowiedź nie jest jednoznaczna, biorąc pod uwagę fakt, jak bardzo wymagająca jest praca z młodzieżą. Młodzi ludzie są coraz bardziej ciekawi świata i coraz trudniej jest ich zagonić do sportu. Dlatego nie wiem, która z tych grup jest najfajniejsza czy najcięższa do prowadzenia. I w jednej i w drugiej się odnajdujemy i tutaj nie mówię tylko o sobie, ale też o kolegach po fachu. Jeżeli zawodnikom się chce, to ty wychodzisz z tego treningu zadowolony i myślę, że to jest taka największa radocha. Jeżeli oni chcą czerpać od ciebie wiedzę, są świadomi po co przychodzą na trening i podoba im się to, co robią, to z takich zajęć wracamy zawsze uśmiechnięci.

Jaki jest największy sukces w Twojej dotychczasowej karierze?

Myślę, że tegoroczne 4. miejsce w Mistrzostwach Polski Juniorów, które przed sezonem brałbym w ciemno. Niejednokrotnie u nas w klubie pojawiał się temat finałów, ale ja na to patrzyłem nieco sceptycznie. Do wyników zawsze podchodzę z takim założeniem, że wolę się mile zaskoczyć niż rozczarować. I w tym roku sporo było tych pozytywnych zaskoczeń. Sportowo pokazaliśmy swoją siłę i to jest efekt kilku lat treningów. Moja kariera jako trenera jest dosyć krótka, ale tych pozytywnych akcentów jest parę. W zeszłym roku osiągnęliśmy fajny wynik, wygrywając młodszym zespołem kategorię kadetów. Każdy sezon w Gwardii jest dla mnie sporym doświadczeniem i w jakiś sposób mnie kształtuje.

Bartosz Pyda trener Gwardii Wrocław

Jakie plany na kolejny sezon?

Na pewno nie chcę tutaj składać żadnych deklaracji. Zobaczymy, bo sezon będzie pewnie na tyle dynamiczny, że wiele rzeczy może się wydarzyć przez ten czas. Chciałbym, żeby chłopcy jak najwięcej się nauczyli i zaliczyli jak największy rozwój personalny. Naszym zadaniem zawsze będzie to, żeby jak najlepiej szkolić młodzież i umożliwić im czerpanie radości z siatkówki. Na chwilę obecną wszystko wskazuje na to, że będę współpracował z juniorami, ale jeżeli Zarząd i szefostwo klubu zdecyduje inaczej, to chętnie podejmę się prowadzenia każdej innej grupy.

Czym interesujesz się poza boiskiem sportowym?

Na hobby ciężko teraz znaleźć czas, bo trenujemy praktycznie codziennie. Soboty, niedziele to są mecze, wyjazdy i wszystko jest obecnie bardziej podporządkowane pracy. Jeżeli pojawia się jakaś wolna chwila, to zazwyczaj spędzam ją z dziewczyną, najbliższymi znajomymi i rodziną. Czasem jest to wyjście do kina, innym razem kajaki itd. Zwykły spacer to też jest dla mnie forma relaksu. Nie mam jakiegoś stricte określonego hobby, na chwilę obecną jestem skupiony na siatkówce.

Wyobrażasz sobie jeszcze życie bez siatkówki, bez sportu?

Ciężko mi odpowiedzieć, bo w życiu trzeba się odnaleźć. Czy życie bez siatkówki istnieje? Na pewno istnieje, bo inne osoby potrafią bez niej żyć. Myślę, że na pewno byłoby to ciężkie do pokonania, ale nie mówię, że niemożliwe. Ale nie chcę tego. Nie chcę życia bez siatkówki na chwilę obecną. Działam sporo względem tej pasji i póki co, nie chcę się z nią rozstawać. A pasja jest przede wszystkim wtedy, jeżeli wiesz po co coś robisz i sprawia ci to przyjemność. Mi ciągle sprawia, z czego bardzo się cieszę i mam nadzieję, że będę nadal rozwijać się w tym zawodzie.

Bartosz Pyda trener Gwardii Wrocław

Fot.: vispolska.pl, Piotr Lebioda oraz prywatne zbiory rozmówcy

Rozmawiała Katarzyna Kowol

 

KOMENTARZE



Wyłącz AdBlock