Siatkówka. Adrian Sieroń: Od początku naszej pracy mocno podkreślaliśmy, że stanowimy zespół [WYWIAD]

Obecny sezon rozgrywek z udziałem młodziczek powoli dobiega końca. Za nami zarówno ostatnie turnieje towarzyskie, jak i krajowe oraz wojewódzkie. W tych drugich, siatkarki AZS AWF Wrocław stanęły na 2. stopniu podium ze srebrnymi medalami na szyjach. Dzisiaj o sezonie 2016/2017 w wykonaniu młodziczek, a także pracy z młodzieżą rozmawiamy z trenerem drużyny Adrianem Sieroniem.

Skąd wziął się pomysł na rozpoczęcie przygody z trenowaniem młodzieży?

Wychowałem się w środowisku sportowym i siatkówka zawsze była częścią mojego życia. Już w wieku 14-15 lat wiedziałem, że to ona jest na pierwszym miejscu. Zawodnikiem byłem przeciętnym, grającym w trzecich ligach i troszkę w Lidze Akademickiej. Natomiast będąc studentem Akademii Wychowania Fizycznego, wiedziałem, że praca z dziećmi i młodzieżą to jest coś, co mnie interesuje. Kariera zawodnicza mi nie wyszła, bo miałem dość poważny uraz. Przeszedłem dwie operacje na kolano, więc postanowiłem już nie bawić się w zawodowe granie, ale w 100% pójść w trenerstwo. Dostałem taką szansę dzięki dr. Marcinowi Ściślakowi, który pomógł mi wejść w to wszystko i zacząłem trenowanie młodzieży. Pierwszą grupą, z którą miałem styczność, była grupa mieszana chłopców na AWF-ie. Później, w miarę rozwoju, dostałem szansę realizowania się z grupą seniorów AWF-u, która grała w rozgrywkach Ligi Uczelnianej; i wraz z moją ulubioną grupą młodziczek AZS-u, połączoną ze Szkołą Mistrzostwa Sportowego Juniorów we Wrocławiu.

Co jest trudniejsze, trenowanie chłopaków czy dziewczyn?

Jeśli chodzi o trenowanie chłopaków i dziewczyn, ale powiem też, że seniorów i dzieci to są zupełnie inne światy. W tej pierwszej kategorii jeśli chodzi o płeć, bywa różnie. Wydaje mi się, z moich doświadczeń, które są jeszcze niewątpliwe skromne, że praca z dziewczynami jest trudniejsza, ale daje większą satysfakcję. Natomiast praca z seniorami i z młodzieżą to są już zupełnie dwie inne rzeczywistości. Takie są na razie moje ogólne spostrzeżenia.

Na czym skupia się praca w grupie młodziczek?

Przede wszystkim trzeba podejść do tego kompleksowo, bo w tym przypadku chodzi nie tylko o siatkówkę. Tutaj trzeba też być pedagogiem, wychowywać, pokazywać im drogę, możliwości jakie daje sport i nie tylko. Przede wszystkim trzeba też stawiać na naukę, bo to jest klucz, który zawsze otworzy im możliwości indywidualne i zespołowe. A jeśli jesteśmy przy pracy zespołowej, to wiadomo, że siatkówka jest najbardziej zespołową grą i tutaj aspekt tej współpracy jest na tyle istotny, że będzie przydatny w całym życiu.

Jak ta praca wygląda na co dzień?

Na co dzień, dzięki wsparciu SMS-u Junior, możemy trenować na najlepszych obiektach we Wrocławiu; to jest na hali AWF-u, hali wielofunkcyjnej, hali przy pawilonie P-5 oraz Uniwersytecie Przyrodniczym, a także hali GEM. Mamy też dostęp do boisk do siatkówki plażowych, z których teraz korzystamy, bo aura dopisuje. Dziewczyny mają równie możliwość skorzystania z basenu i aerobiku. Planujemy też wprowadzić akrobatykę, żeby to nie była tylko ta siatkówka, ponieważ sprawność fizyczna i umiejętności ruchowe będą im potrzebne na dalszym etapie rozwoju.

Jak często trenujecie?

Treningi mamy codziennie od poniedziałku do piątku po 1,5 godziny. Czasem jeszcze dochodzi trening dodatkowy, kiedy pracujemy nad przygotowaniem motorycznym, realizujemy zadania taktyczne. Zdarza się, że organizujemy sobie też treningi taktyczne, podczas których przyjeżdżam do szkoły i pokazuję na rzutniku fragmenty ostatnich meczów – tym samym robimy analizę przed lub pomeczową.

Drużyna zawsze daje z siebie 100% na treningach?

Nie ukrywam, bywa z tym różnie. Natomiast dobrze się pracuje z tą grupą, bo przede wszystkim mają takiego świra na punkcie siatkówki jak ja (śmiech). Na pewno dużo muszą poświęcić, inaczej niż ich rówieśniczki, które po szkole mogą po prostu się powłóczyć. Wydaje mi się jednak, że to jest lepsza droga, bo przez to są systematyczne i zdyscyplinowane. Wiedzą, co chcą robić i w jakim kierunku podążają. Z resztą, zdecydowały się na to świadomie. Bardzo duża jest też zasługa rodziców i wychowawców, którzy wspierają je w dalszych krokach.

Doping na meczach jest bardzo gorący. Od razu udało się zintegrować grupę kibiców wokół zespołu?

Myślę, że to narastało z czasem. To też jest drużyna, prawda? Dziewczyny poznają się w szkole, na treningach i tworzą się grupki przyjaciół, koleżanek. Tak samo jest z rodzicami. Spotykają się na meczach, dopingują, wspierają się nawzajem. W trakcie dwóch lat to ewoluowało od nieśmiałych poczynań do naprawdę szalonych wyjazdów! Ostatnio, jak byliśmy w Bielsku, to duża grupa rodziców pojechała z nami. Część rodziców w zasadzie przez cały rok była na każdym meczu, także duże chapeau bas, duże podziękowania, że zdecydowali się na to i myślę, że to jest też dla dziewczyn bardzo istotne, ponieważ czują ich wsparcie.

Jakie są mocne punkty tej drużyny?

Razem z Basią Bielecką od początku naszej pracy mocno podkreślaliśmy, że stanowimy zespół, całość. Oczywiście, są takie sytuacje, w których trzeba wyróżnić indywidualnie zawodniczkę, natomiast bazujemy na tym, żeby wszystkie działały jako zespół. Ta współpraca powoduje, że one się same napędzają, bo wiedzą, że rywalizują ze sobą o pozycję i o wyjście w pierwszej szóstce. Są dziewczyny, które lepiej czują się w przyjęciu czy na zagrywce, natomiast my skupiamy się głównie na całości i współpracy, żeby to miało ręce i nogi, a nie tylko jedną nogę (śmiech).

Co was wyróżnia na tle innych zespołów?

Ostatnio mocno pracowaliśmy pod względem organizacji gry i grania na kontrze. W tym sezonie naszą mocną stroną było to, że w pewnych momentach mogliśmy po prostu zmienić sposób naszej gry. Ta kompleksowość pozwoliła nam dojść dosyć daleko. Poza tym, myślę, że te aspekty, bez których w zasadzie nie można zacząć podchodzić do spotkań, czyli zagrywka i przyjęcie, też odegrały znaczącą rolę.

Jak oceniłbyś miniony sezon w wykonaniu swojej drużyny?

W tym roku celowaliśmy w podium Ligi Dolnośląskiej, żeby być w trójce i grać w rozgrywkach centralnych. Natomiast cały czas powtarzaliśmy, że najważniejsze jest kolejne spotkanie. Rozgrywki Ligi Dolnośląskiej polegają na tym, że jeździmy na turnieje, a każdy taki turniej to są 2 spotkania. Biorą w nim udział 3 zespoły i z tego tworzy się suma punktów, która pozwala iść dalej i grać o kolejne miejsca. W rundzie zasadniczej nasz zespół rozegrał 24 spotkania, więc to jest naprawdę duże obciążenie. Możemy być zadowoleni, bo na 24 spotkania, 23 zakończyliśmy zwycięstwem, przegrywając 1 mecz w turnieju półfinałowym z Kłodzkiem, po solidnej walce w tie-breaku. W rundzie finałowej wygraliśmy wszystkie spotkania, tracąc zaledwie 2 sety, więc byliśmy bardzo zadowoleni. Jeszcze przed sezonem wiedzieliśmy, że czeka nas turniej dodatkowy, w którym musiała wziąć udział Świdnica, posiadająca jedną zawodniczkę w szkoleniu centralnym. Ten turniej organizowaliśmy u nas z racji tego, że zajęliśmy pierwsze miejsce w rundzie zasadniczej. I tutaj jednak Kłodzko, okazało się lepsze i wygrało cały turniej dodatkowy. My z kolei zajęliśmy 2. miejsce. To spotkanie, które decydowało o 2. lokacie na pewno przyniosło dużo emocji. Była fajna atmosfera i jestem zadowolony, że dziewczyny mają możliwość grania w takich warunkach. Przyszło mnóstwo kibiców z bębnami, z szalikami – coś fantastycznego.

Jak dziewczyny zareagowały na to 2. miejsce?

Na pewno czuliśmy niedosyt, bo jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jak wygrywa się wszystko w rundzie finałowej i nie pozostawia się złudzeń, a potem przychodzi taki moment gdzie przegrywa się kluczowy mecz w tie-breaku, to pojawia się rozczarowanie. Co jednak jest też bardzo istotne to fakt, że po porażce w tym pierwszym dniu z Kłodzkiem, moje zawodniczki potrafiły się odbudować i wnieść na wyżyny grając w meczu o 2. miejsce.

Co było dalej?

Kontynuując naszą drogę udało nam się awansować z 2. miejsca do ćwierćfinałów Mistrzostw Polski. Skierowano nas do Bielska-Białej, gdzie trafiliśmy na mocną grupę. Początkowo graliśmy z Dwójką Zawiercie i UKS Jedynką Kluczbork. Pierwszy mecz z Dwójką Zawierciem przegraliśmy w tie-breaku 2:1, natomiast ten kolejny z Jedynką Kluczbork wygraliśmy 2:0. To dało nam prawo walczyć o awans. Kolejny mecz z zespołem MOS Wieliczki był bardzo istotny. W pierwszym secie dostaliśmy tęgie lanie 25:13, natomiast w kolejnym dziewczynom udało się podnieść i wygrać; tak samo w tie-breaku. Wtedy czekał nas jeszcze ostatni mecz, który w decydował o awansie, ale którego nie udało nam się wygrać. Bielsko-Biała okazała się zbyt mocna i to ich zespół razem z Zawierciem awansowały do rundy półfinałowej. Ten turniej na pewno był wymagający i przyniósł nam sporo doświadczeń. Teraz będziemy pracować dalej, żebyśmy w przyszłości znajdując się w takiej sytuacji, awansowali dalej.

Przed Wami jeszcze turniej pożegnalny, zamykający obecny sezon.

Tak, turniej odbędzie się w najbliższą sobotę 24 czerwca na hali przy ulicy Paderewskiego 35. Zapraszam serdecznie wszystkich miłośników siatkówki do zabawy z nami. Zaczynamy od turnieju minisiatkówki, a następnie odbędzie się uroczyste podsumowanie sezonu 3. ligi, w której zespół Tomka Zdybka zajął 1. miejsce. Po tej ceremonii przechodzimy do wspólnej zabawy, gdzie zespoły młodziczek, kadetek, kadetów, juniorek, a także rodzice oraz trenerzy przebierają się w stroje sportowe i wspólnie zaczynamy na sportowo celebrować zakończenie sezonu. W tamtym roku też zorganizowaliśmy taki turniej, bardzo fajnie to wyszło, więc w tym roku liczymy, że będzie przynajmniej tak samo.

Jakie plany na kolejny sezon?

Dziewczyny dostają od nas wytyczne na wakacje: co mają zrobić, co poprawić, jak to ma wyglądać z ich strony indywidualnie. My wspólnie spotykamy się 13 sierpnia. Wyjeżdżamy na zgrupowanie do Węgierskiej Górki i tam ciężko pracujemy. Wracamy do Wrocławia, mamy 2 dni odpoczynku i spotykamy się na tygodniowym zgrupowaniu, gdzie kontynuujemy tę pracę, którą wcześniej rozpoczęliśmy. Uwzględniamy tutaj diagnozę, analizę postępów siatkarek przez różne programy jak pomiary antropometryczne, skład tkankowy ciała – bo nie ukrywajmy, że dzięki możliwości współpracy z AWF-em, możemy pod tym względem zaoferować duży wachlarz możliwości naszym zawodniczkom.

Czego życzyć w kolejnym sezonie?

Przede wszystkim zdrowia, bo to jest najważniejsze w kontekście zawodniczek, trenerów i całego sztabu. Chciałbym, żebyśmy postawili kolejny krok do przodu. Dziewczyny też bardzo chcą się rozwijać i myślę, że jak będziemy się trzymać razem i iść w tym samym kierunku, to na pewno nam się uda.

Fot.: Jowita Dusza

Rozmawiała: Katarzyna Kowol

KOMENTARZE
Podobają Ci się nasze artykuły? Nie przegap tych, które są najpopularniejsze!




Partnerzy

Wyłącz AdBlock

NEWSLETTER 

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl
 
Podobają Ci się nasze artykuły? Nie przegap tych, które są najpopularniejsze!

FreshMail.pl